Niebezpieczeństwo fałszywych oczekiwań w życiu chrześcijańskim

Istnieją pewne wersety biblijne, które słyszymy, powtarzane częściej niż inne.

„Wszystkie rzeczy współpracują na dobre dla tych, którzy kochają Boga i zostali powołani zgodnie z Jego celem” (Rzym. 8:28).

"Pan jest moim pasterzem; Nie będę chciał ”(Psalm 23: 1).

„Będziecie utrzymywać w doskonałym pokoju tych, których umysły są wytrwałe, ponieważ ufają wam” (Izajasza 26: 3).

„„ Znam bowiem plany, które mam dla was ”- oświadcza Pan -„ planuje wam się powodzić i nie skrzywdzić was, planuje dać wam nadzieję i przyszłość ”(Jeremiasz 29:11).

Te wersety są piękne i dają życie; jednak wyrwane z kontekstu mogą pozostawić nam krzywy obraz tego, jak wygląda życie chrześcijańskie. Mogą dać nam zestaw fałszywych oczekiwań, prowadząc nas do przekonania, że ​​jeśli pójdziemy za Chrystusem, zawsze będziemy żyć w bezpiecznym, dostatnim i spokojnym życiu.

Kiedy miałem 22 lata, byłem absolwentem college'u, pełen kart gratulacyjnych, w których często widniał Jeremiasz 29:11, przeprowadziłem się do Azji Południowo-Wschodniej, aby uczyć angielskiego na uniwersytecie. Chociaż pracowałbym w kraju, w którym ewangelizacja była zakazana, miałem nadzieję i modliłem się, aby podczas pobytu tam móc dzielić się miłością Jezusa z tymi, których spotkałem.

Być może byłoby lepiej, gdyby te karty ukończenia zawierały 2 Tymoteusza 3:12 - „Każdy, kto chce wieść boskie życie w Chrystusie Jezusie, będzie prześladowany” - lub Jana 16:33 - „Na tym świecie będziesz miał kłopoty” . To, co miałem przeżyć, wstrząsnęłoby fundamentami mojej wiary. Faktem było, że w wieku 22 lat miałem poważne nieporozumienia na temat tego, jak wyglądałoby naśladowanie Chrystusa.

1. Myślałem, że misjonarze są super-duchowymi bohaterami, którzy podejmowali wyraźne decyzje moralne.

Biografie misyjne, które czytałem jako dziecko, opowiadały heroiczne historie, w których cudownie odpowiedziały na modlitwy, a dobrzy byli zawsze dobrzy, źli zawsze źli. Nigdy nie czytałem o misjonarzach, którzy nie wierzą w Boga i nie odgadują ich decyzji.

Odkryłem jednak, że wiele aspektów pracy międzykulturowej było skomplikowanych. Bóg nie zawsze odpowiadał na moje modlitwy, przynajmniej nie tak, jak się spodziewałem. W końcu, kiedy doszło do tragedii, starałem się wierzyć w dobroć Boga. Życie misjonarskie było znacznie bardziej skomplikowane, niż się spodziewałem.

A mój pomysł, że misjonarze są „nad-duchowi”, powstrzymał mnie od uznania duchowej wielkości u „zwykłych” chrześcijan siedzących w ławkach w domu, wiernie modlących się i pracujących dla królestwa Bożego w ich normalnym, codziennym życiu. Nie było hierarchii powołań duchowych: ich praca była tak samo ważna jak praca misjonarza.

2. Myślałem, że jeśli pójdę za Chrystusem, będę bezpieczny.

Z pewnością w ostatecznym sensie możemy mieć zaufanie do naszego wiecznego bezpieczeństwa: nic nie może oddzielić nas od miłości Boga (Rzymian 8:39). Ale kiedy będziemy na ziemi, będziemy musieli stawić czoła próbom i udrękom. Naśladowanie Chrystusa nie jest gwarancją bezpieczeństwa, wygody, bezpieczeństwa ani pokoju na ziemi.

Byłem zszokowany, gdy moi młodzi azjatyccy przyjaciele byli prześladowani za wiarę, ale nie powinienem był. Moje nierealne oczekiwania były takie, że Bóg będzie ich chronił w sposób, który miał dla mnie sens. Ale Bóg nie spełnił moich oczekiwań.

3. Myślałem, że w ten sposób rozumiem Biblię to jedyny właściwy sposób.

Nauczyłem się, że na moje rozumienie Biblii duży wpływ ma czas i kultura, w której żyję, kontekst, w którym studiowałem. Czytanie Biblii ludziom z kultury bardziej kolektywistycznej niż indywidualistycznej, zorientowanej na relacje niż na zadania i hierarchicznej niż egalitarnej otworzyło mi oczy.

Samo usłyszenie słów Pisma Świętego w nowym kontekście Azji Południowo-Wschodniej nadało im nowe znaczenie. Wcześniej zrozumiałem, co to znaczy, że Jezus jest „chlebem życia”. Ale dopiero wtedy, gdy mieszkałem w miejscu, w którym każdy posiłek zaczynał się od ugryzienia ryżu, aby uczcić jedzenie, które doprowadziło przodków do głodu, gdzie każdy posiłek polegał na ryżu (a dla wielu moich uczniów był to niewiele więcej niż ryż), gdzie „jak się masz” dosłownie tłumaczone jako „czy już jadłeś ryż?” czy zacząłem rozumieć, co to znaczy, że Jezus jest chleb Życia. Tutaj był ryżem życia.

Wracając do domu po dwóch latach w Azji Południowo-Wschodniej, odkryłem, że jeśli jest jedna rzecz, której zawsze mógłbym rozsądnie oczekiwać od życia chrześcijańskiego, to było to: zawsze mogłem oczekiwać, że Bóg mnie pokocha - i że miłość Boża mnie zaskoczy i zaskoczy. tak często, jak mnie to pocieszyło.

Rozsądnie jest oczekiwać, że będę się mylił w kółko w tym, co myślę, że znam Boga. Patrzę na wszystko, co Bóg uczynił, i wykrzykuję Hiobowi: „A to tylko zewnętrzna część jego dzieł; jak słabo słyszeliśmy o nim szept! Kto więc może zrozumieć grzmot jego mocy? ”(Job 26:14)

Boże drogi są wyższe niż nasze drogi. Może mój pomysł na to, kim jest Bóg, był po prostu budową karcianą, gotową na przewrót przy pierwszej naturze przeciwności losu. W końcu, jak napisał CS Lewis, moje wyobrażenie o Bogu nie było boskim pomysłem: „To musi być rozbite od czasu do czasu. On sam to rozbija. On jest wielkim obrazoburcą. Czy nie moglibyśmy prawie powiedzieć, że to strzaskanie jest jednym z oznak jego obecności? Wcielenie jest najwyższym przykładem; pozostawia wszystkie poprzednie idee Mesjasza w ruinie. ”

Zamiast wstrząsnąć upadkiem naszych fałszywych oczekiwań i ograniczonych wyobrażeń o Bogu, możemy w tym pocieszyć. Bóg wykracza poza to, co możemy sobie wyobrazić, i nieustannie burzy nasze poczucie tego, kim jest. To znak jego obecności. Zawsze będziemy przynajmniej częściowo mylić; jednak zawsze będziemy w pełni kochani.

Amy Peterson jest autorką Dangerous Territory: My Misguided Quest to Save the World. Śledź ją na Twitterze na @amylpeterson. Przeczytaj więcej o Amy w Fox News.

Amy Peterson jest pisarką, instruktorką języka angielskiego jako drugiego języka i asystentką dyrektora ds. Programów z wyróżnieniem na Taylor University w Upland w stanie Indii. Posiada tytuł magistra w zakresie misji i studiów międzykulturowych na Wheaton College i wykorzystuje go do pracy z ludźmi z ponad tuzin krajów. Amy mieszka ze swoim mężem poszukiwaczem przygód i ich dwójką dzieci na dwóch akrach ziemi rolniczej w stanie Indiana.

Zdjęcie dzięki uprzejmości: Thinkstockphotos.com

Ciekawe Artykuły