Co zrobiłby Jezus w dzisiejszym świecie?

Rosyjskie sondy, szczyty nuklearne, kryzysy uchodźcze, #MeToo i więcej - obecnie wydaje się, że wszystko się zmienia. Jak Jezus zareagowałby na wstrząsy polityczne i społeczne, których obecnie doświadczamy? W ten sam sposób odpowiadał na polityczne i społeczne wyzwania swoich czasów: nie z przyzwoleniem i biernością, nie poddając się aresztującym mocom zgodności i prywatności. Ale budując nowy porządek świata - jak Jezus nazwał Królestwo Boże.

Oto pięć rzeczy, które jestem pewien, że Jezus zrobiłby w dzisiejszym świecie.

1. Jezus był po stronie biednych, a nie przy przyjęciu

Twierdzono, że polityka partyzancka jest dziś w Ameryce jeszcze bardziej dzielącą kwestią niż rasa.

Niezależnie od tego, czy jest to lewica, czy prawica, demokrata lub republikanin, każda strona żyje we własnej komorze echa, z własnymi preferowanymi sieciami telewizyjnymi, gospodarzami talk-show, publicystami, komentatorami społeczności, pisarzami blogów, konwencjami itp.

Wszyscy wydajemy się istnieć w ogromnych pętlach zwrotnych, tłumiąc sprzeciw i coraz bardziej ekstremalnie myśląc, beztrosko ignorując dowody, że nasze pozycje mogą być błędne. W rzeczywistości nie chcemy mieć ze sobą nic wspólnego.

W ostatnim badaniu Pew Research stwierdzono, że 68 procent republikanów i 62 procent demokratów twierdzi, że identyfikuje się ze swoją partią polityczną przede wszystkim z powodu sprzeciwu wobec drugiej partii. Rzeczywiście 45 procent republikanów i 41 procent demokratów uważało, że druga partia stanowi zagrożenie dla narodu.

A potem jest nienawiść.

W 2010 r. Ankieta YouGov wykazała, że ​​połowa republikanów i jedna trzecia demokratów stwierdziła, że ​​byliby „nieco” lub „bardzo zdenerwowani”, gdyby syn lub córka poślubili kogoś z drugiej partii. W 1960 roku zaledwie 5 procent republikanów i 4 procent demokratów stwierdziło, że będzie niezadowolonych z tej perspektywy.

Jak Jezus zareagowałby na ten świat? Dołączając do sprzeciwu i stronnictwa? Nienawidząc ludzi z drugiej strony? Wiesz, że nie zrobiłby tego.

Stał z ubogimi w duchu i prześladowanymi za sprawiedliwość. Ofiarował pociechę tym, którzy opłakują, a litość litościwym. Jezus powiedział czystym sercem, że ujrzą Boga, a także czyniący pokój, że zostaną nazwani dziećmi Bożymi.

I kazał nam zrobić podobnie.

2. Jezus będzie podążał za wartościami Boga, a nie bohaterami

Mówiąc to, nie proponuję całkowitego wycofania się z procesu politycznego. Jako dobrzy obywatele wolnej demokracji powinniśmy korzystać z przywileju angażowania naszych polityków w kwestie, które tak wiele dla nas znaczą. I powinniśmy głosować odpowiedzialnie. Ale nigdy nie możemy pokładać ufności w samych procesach politycznych, aby wyzwolić obiecanego przez Jezusa wyzwolenia. Wiemy, że celem procesu politycznego nie może być po prostu „wyzwolenie” z czegoś. Musimy się do czegoś wyzwolić. W przeciwnym razie jesteśmy wyzwoleni tylko dla siebie i wyrażania siebie, co jest kolejną formą niewoli.

Kościół jest wezwany do zaoferowania takiej przestrzeni: rzeczywistości społecznej, która ukazuje Królestwo Boże jako przedsmak rzeczy przyszłych. Nie ma wyzwolenia bez ludu Bożego. Bycie wspólnotą, która ucieleśnia wartości Boga, jest ważniejsze niż szukanie kolejnego bohaterskiego przywódcy, który nas uratuje.

Zwabiony przez kusiciela na pustyni (zob. Ew. Mateusza 4: 1-11) Jezus oparł się pragnieniu, aby sam zostać bohaterskim przywódcą. Mógł zamienić kamienie w chleb, zstąpił z najwyższego punktu Świątyni niosącego anioły i rozkazał wszystkim narodom, aby się pokłonili. Ale wybrał inny sposób: zaszczepić wartości Boga w sercach garstki rybaków, poborców podatków, byłych prostytutek, gospodyń domowych, krwawiącej kobiety, kulawego mężczyzny, niewidomego, opętanego przez demona mężczyzny. A potem uwolnić ich na całym świecie.

3. Jezus obdarzyłby ciało prawdą

Jeśli zapytamy, co Jezus by dzisiaj uczynił, możemy być pewni jednej rzeczy: On przybierze ciało i pójdzie między nami. I właśnie to powinniśmy zrobić. Musimy przyjąć wcieloną misję Jezusa. Nie możemy jedynie głosić prawdy; musimy także przynieść uzdrowienie i sprawiedliwość, dobroć i miłosierdzie, do zepsutego świata. Jak czytamy w Ewangelii według Jana 1:14: „Słowo stało się ciałem i krwią i przeniosło się do sąsiedztwa”.

Polega to na prowadzeniu życia wzorowanego na wcieleniu Jezusa, byciu umożliwianym przez ciągłą moc tego wcielenia i przyłączaniu się do trwającej wcielonej misji Boga na tym świecie przez Ducha.

To może wyglądać tak pięknie i tak samo jak gotowanie dla innych, rozmawianie i opowiadanie historii, pielęgnowanie zwierząt i ogrodów, wspólne oglądanie sportu, odtwarzanie muzyki i czytanie książek. Może wyglądać tak wspaniale, jak wychowywanie dzieci i wspieranie biednych i samotnych matek, odwiedzanie więzień i poświęcanie czasu na pomoc bezrobotnym, bezdomnym, niepełnosprawnym i pobitym przez okoliczności. Są to miejsca, w których, jak mówi Garrison Keillor, „sos nasiąka i lśni łaska”.

4. Jezus stworzyłby alternatywny sposób

Kiedy Jezus zwołał swoich uczniów, dał im nowy sposób życia.

Nauczył ich, by przebaczali prześladowcom; pokazał im, jak zawstydzić oprawców, oferując im drugi policzek; ucieleśniał drogę pokory i cierpienia; dał im nowy sposób radzenia sobie z pieniędzmi - dzieląc się nimi.

Nie było nic takiego jak lud Boży, jak sobie wyobrażał Jezus. Zamiast wezwać swoich wyznawców do zniszczenia istniejącego systemu, zainspirował ich do zbudowania nowego porządku. Zrobił to, dając im nowy wzór relacji między mężczyznami i kobietami, między rodzicami i dziećmi, między panami i niewolnikami. To była radykalnie nowa wizja tego, co to znaczy być człowiekiem.

Zamiast albo decydować się na politykę partyjną, albo całkowicie ignorować system, ludzie Jezusa znajdują trzecią drogę: sposób modelowania alternatywnego społeczeństwa, antidotum na dźwięk i furię, która charakteryzuje obecnie dyskurs obywatelski.

5. Jezus modlił się o przyjście Królestwa

Jeśli jest coś, czego możemy być pewni w czasie obecnego zamieszania, to Jezus nauczył nas modlić się: „Przyjdź Królestwo Twoje. Twoja wola się stanie na ziemi, tak jak w niebie ”(Mt 6:10, nkjv).

Jak to wygląda, kiedy Boża wola się spełnia na ziemi?

Można to sobie wyobrazić na wiele sposobów, ale spodziewam się, że będzie to obejmowało sztukę, muzykę i poezję, wspólny śmiech i pikniki, moralne oburzenie i kuchnie zupowe oraz specjalne przywileje tylko dla dzieci oraz cud i humor i niekończącą się miłość, wszystko w celu zrównoważenia unieruchomienia realia tyranów, głodujących dzieci, obozów śmierci i zwykłej, codziennej chciwości.

Jego najpełniejsze urzeczywistnienie nastąpi dopiero po powrocie Chrystusa. To nie jest coś, co możemy stworzyć sami. I tak się modlimy.

Badam te i wiele innych pomysłów na uwolnienie Kościoła od konwencjonalności i zgodności w mojej nowej książce Keep Christianity Weird (NavPress).


Michael Frost jest wiodącym głosem w międzynarodowym ruchu kościołów misyjnych. Autor kilkunastu książek, współzałożyciel międzynarodowej sieci Forge Mission Training Network, wicedyrektor Morling College i pastor założyciel Small Boat Big Sea. Frost jest bardzo poszukiwanym mówcą, podróżującym za granicę wiele razy w roku.

Ciekawe Artykuły