Zdobywamy liderów, na jakie zasługujemy (i otrzymujemy 2 Kroniki 7:14 Wszystko źle, zbyt)

Czy możemy powstrzymać szaleństwo? Modlimy się za niewłaściwych ludzi. Problem z naszym poglądem na „przebudzenie” polega na tym, że uważamy, że dokładnie tego potrzebują wszyscy inni. Źle otrzymujemy 2 Kroniki 7:14:

„... jeśli mój lud, który jest nazywany moim imieniem, ukorzą się i modlą się, szukają mego oblicza i odwracają się od swoich niegodziwych dróg, wtedy usłyszę z nieba i wybaczę ich grzech i uzdrowi ich ziemię” (ESV)

2 Kronik 7:14 - najpopularniejszy werset cytowany, gdy porusza się temat „przebudzenia” - nie jest wezwaniem do wstawiennictwa, lecz prośbą o pokorę i prawdziwą pokutę wśród ludu Bożego. My, amerykańscy chrześcijanie, nie zaczęliśmy jeszcze upokarzać się i żałować tak, jak musimy, jeśli mamy nadzieję, że wszystko się odwróci. Największym zagrożeniem dla Ameryki nie jest impuls elektromagnetyczny (EMP). To skruszeni, aroganccy chrześcijanie. Zanim to odrzucisz, zastanów się, że nasza arogancja jest znacznie bardziej subtelna, niż nam się wydaje.

Problem rdzenny w Ameryce nie jest „tam”, lecz w obrębie naszych kościołów. Kontrola, plotki, oszczerstwa, hipokryzja i brak miłości do Boga i ludzi stały się tak powszechne, tak normalne, że w końcu ulegliśmy. Nie mamy nic przeciwko. Ale Bóg nie jest. Jeśli jesteśmy naprawdę szczerzy, musimy przyznać, że przywódcy wyglądają dokładnie tak jak my. Nigdy nie poznasz tego po wyglądzie naszych „kościelnych twarzy”. Ale zrobiłbyś to, gdybyś był muchą na ścianie w naszych domach, gdzie robimy i mówimy rzeczy o wiele gorsze niż cokolwiek, co pani Clinton lub pan Trump zrobili lub powiedzieli publicznie.

Ale nie chodzi tylko o nasze zachowanie. Po prostu nie mamy nic przeciwko naszemu zachowaniu. Nie widzimy żadnej prawdziwej potrzeby zmiany naszych sposobów. Widzimy tylko potrzebę utrzymania naszego publicznego wizerunku bycia miłymi, uprzejmi, szanowanymi ludźmi. A jednak mamy odwagę domagać się lepszych kandydatów na prezydenta.

Dzisiejszy „radykalizm” to biblijna prezentacja podstawowej wiary. Nie rozumiemy już, że całkowite zaprzeczenie sobie jest tym, co oznacza posiadanie podstawowej wiary - a nie „radykalnej” wiary w Biblię. Naszym problemem jest to, że nawet nie zdajemy sobie sprawy z tego, co zrobiliśmy lub co robimy. Bóg jednak tak robi - i zasmuca Go. Mimo to, nie smuci nas - ponieważ najlepsze, co robimy, to wzywamy do „wstawiennictwa” dla Ameryki.

Dziwi mnie też, że pozornie wybrani przez Boga wciąż myślą, że wybory te są najważniejsze w historii naszego narodu. Nie, odpowiedź chrześcijan - lub, że tak powiem, brak odpowiedzi - na wszystko, co dzieje się w tym żywotnym czasie, jest najważniejsza w naszej historii. Jesteśmy obojętni i apatyczni.

Powinniśmy wzywać Boga do miłosierdzia - nie dla ludzi „tam”, ale dla nas samych. Musimy. Potrzebujemy prawdziwych, głębokich, przenikliwych ruchów Boga - nie wśród zgubionych, ale wśród zbawionych. W rzeczywistości posunąłbym się nawet do stwierdzenia, że ​​amerykańskie chrześcijaństwo należy ... uratować.

Ani pani Clinton, pan Trump, ani żaden inny kandydat na prezydenta nie uczynią naszego narodu większym, ani znów wielkim, jeśli będziemy myśleć, że zwykli śmiertelnicy są rozwiązaniem naszych nieszczęść. Nigdy nie były, nie są teraz i nigdy nie będą. Ameryka ma przed sobą problemy, niezależnie od tego, kto będzie następnym prezydentem - i problemy te będą się nasilać, dopóki będziemy myśleć, że wszyscy inni muszą się zmienić.

Prawdziwa zmiana nie zaczyna się w Senacie, Izbie Reprezentantów, Sądzie Najwyższym ani Białym Domu. Prawdziwa zmiana zaczyna się w Domu Bożym wśród chrześcijan. Zaczyna się od prawdziwej pokuty.

Przestańmy cytować 2 Kronik 7:14, jakby to był wiersz o wstawiennictwie. Na miłość boską tak nie jest. To apel o czerwonej uwadze dla pokory i prawdziwej pokuty - zaczynając od ciebie i ode mnie. Przestańmy po prostu podpisywać petycje i zacznijcie prosić Boga. Mam na myśli naprawdę petycję do Niego. I poproś znajomych, rodzinę i sąsiadów, aby zrobili to samo. Jeśli Ameryka nie zobaczy prawdziwych ruchów Boga wyłaniających się z ziemi, żaden wybrany urzędnik nie zrobi nic więcej niż da nam więcej tego samego starego, tego samego starego.

Narodowy Tydzień Pokuty nadchodzi 30 października - 6 listopada. Przygotuj siebie i swoich ludzi na RevivalMatters.com. Nadszedł czas na nadzieję i zmianę, którą tylko Bóg może uczynić. Pokorna odwaga, której tak bardzo potrzebujemy, pojawi się tylko wtedy, gdy nastąpi prawdziwy ruch pokuty w Ameryce i musi zacząć się od was i ode mnie.

Michael Anthony jest założycielem i prezesem Godfactor.com; założyciel Narodowego Tygodnia Pokuty (RevivalMatters.com); i główny pastor Grace Fellowship of York, Pa. (GraceYork.com). Wszystkie wyrażane poglądy są jego własnym, a nie oficjalnym stanowiskiem żadnej organizacji.

Ciekawe Artykuły