Rodzicielstwo z miłością i logiką

UWAGA REDAKCYJNA: Poniżej znajduje się fragment „ Rodzicielstwo z miłością i logiką” Fostera Cline'a, MD i Jima Faya (NavPress Publishing)

Rozdział pierwszy

Rodzicielstwo: radość czy koszmar?

Mądre dziecko kocha dyscyplinę, ale śmieciarz nie słucha nagany.

Przypowieści Salomona 13:

Matka i ojciec stoją przed restauracją w deszczu i proszą swoją trzyletnią Chloe o wsiadanie do samochodu, aby rodzina mogła wrócić do domu. Chloe odmawia. Rodzice spędzają kolejne piętnaście minut żebrząc i błagając, by zrobiła to sama. W pewnym momencie ojciec klęka w kałużach, próbując przekonać ją do samochodu. W końcu się zgadza, ale dopiero po tym, jak rodzice zgodzą się kupić jej napój w drodze do domu. Jeśli będą musieli użyć napoju gazowanego, aby wykupić ją o trzeciej, to z czym będą się mierzyć, kiedy osiągnie szesnaście lat?

Jim siedzi na lotnisku i czeka na lot, obserwując, jak matka stawia swojemu trzyletniemu chłopcu co najmniej osiemdziesiąt różnych żądań w ciągu godziny, nigdy nie egzekwując żadnego z nich:

„Wróć tutaj, Logan!”

„Nie idź tam, Logan!”

„Lepiej mnie wysłuchaj, Logan, bo inaczej!”

„Mam na myśli to, Logan!”

„Nie biegaj, Logan!”

„Wróć tutaj, żebyś się nie skrzywdził, Logan!”

Logan w końcu dociera do miejsca, w którym siedzi Jim. Maluch uśmiecha się do niego, ignorując matkę. Matka krzyczy: „Logan, uciekaj od tego mężczyzny! Chodź tu natychmiast!”

Jim uśmiecha się do Logana i pyta: „Hej, Logan, co zrobi twoja mama, jeśli się tam nie dostaniesz?”.

Podnosi wzrok i uśmiecha się. „Ona nie chce nic robić”. A potem jego oczy migoczą, a jego uśmiech staje się szerszy.

Okazuje się, że ma rację. W końcu przychodzi przepraszać. „Przykro mi, że ci przeszkadza, ale wiesz, jakie są trzylatki. Po prostu nie będą słuchać jednej rzeczy, którą im powiesz”.

W sobotę w lokalnym supermarkecie dwóch chłopców w wieku pięciu i siedmiu lat wypowiedziało wojnę. Jak partyzanci na imprezie rajdowej, przemykają się między przejściami, chowając się za wyświetlaczami i piszcząc swoimi lokajkami na podłodze z płytek. Nagle kraksa - wynik gry „kurczak w koszyku” - przebija uspokajające w tle Muzak.

Matka, która straciła z oczu tę samozwańczą jednostkę komandosów, porzuca swój na wpół wypełniony wózek. Gdy skręca za rogiem, jej krzyki zwracają uwagę innych kupujących: „Nie zgub się!” „Nie dotykaj tego!” „ Ty - chodź tutaj!” Ściga się z chłopcami, a gdy ma zamiar chwycić dwie spocone szyje, zwracają się do taktyki B: „rozdzielenia”, dwudziestego pierwszego wieku „dziel i rządź”. Teraz musi biegać jednocześnie w dwóch kierunkach, żeby na nich krzyczeć. Sapiąc z wysiłkiem, korrala młodszego, który właśnie zbliznął sekcję zbożową, pozostawiając ślad pudełek. Ale kiedy odsyła go do koszyka, starszego chłopca już nie ma. Lokalizuje go w produktach, tocząc beznasienne winogrona jak kulki po podłodze.

Po zgarnięciu Chłopca Numer dwa i uniesieniu go z powrotem, zgadłeś, odkrywa, że ​​Chłopiec Numer Jeden zniknął. Mama znów biegnie z wózka. W końcu, gdy grozi morderstwem i zastawieniem systemu gry Nintendo, chłopcy zostają zebrani. Ale bitwa jeszcze się nie skończyła. Taktyka C wygląda następująco: gra „napełnij wózek, gdy mama nie szuka”. Wkrótce M & Ms, Oreos, wafle waniliowe i duże batoniki Snickers są ułożone w stos. Mama ściga się w tę iz powrotem, przynosząc smakołyki. Potem przychodzą chłopięce uśmiechy i kolejna seria gróźb ze strony mamy: „Nie rób tego!” „Uderzę cię w ręce!” I w okrzyku desperacji: „Nigdy więcej nie wyjdziesz z domu na resztę życia!”

Oszołomiona, nękana i załamana mama w końcu poddaje się i kupuje swoje drogocenne mięso i krew batonikami - zawieszenie broni, które gwarantuje wystarczająco dużo spokoju, aby ukończyć rundę.

Czy bawimy się jeszcze?

Ach, tak, rodzicielstwo - radości, nagrody. Stajemy się rodzicami z optymizmem płynącym z każdej pory. Podczas nocnych karmień i obrzydliwych zmian pieluszek wiemy, że kładziemy podwaliny pod związek na całe życie, który nas pobłogosławi, gdy włosy siwieją lub znikają. Czekamy na czasy czułości i miłości, wspólne radości i wspólne rozczarowania, uściski i zachęty, słowa pocieszenia i wypełnione duszą rozmowy.

Ale radość z rodzicielstwa była daleka od umysłu rodziców w poprzednich opowiadaniach. Żadne świeżo wyszorowane aniołki nie przemknęły przez ich życie, wisząc na każdym miękkim słowie spadającym z ust mamusi lub tatusia. Gdzie była ta satysfakcjonująca, kochająca, osobista relacja między rodzicem a dzieckiem? Wzniosłe radości rodzicielstwa zostały zatarte przez bezpośrednią troskę: przetrwanie.

To był rodzicielstwo, koszmar.

Takie sceny przytrafiają się najlepszym z nas. Kiedy to zrobią, możemy rzucić ręce w powietrze i krzyczeć: „Dzieci! Czy są warte bólu?” Czasami dzieci mogą być większym problemem niż dom z jednym prysznicem. Kiedy myślimy o ogromnej miłości, którą wpompowujemy w życie naszych dzieci, a następnie w odpowiedzi otrzymujemy bezczelne, nieposłuszne, pozbawione wdzięczności zachowanie, możemy być całkiem wypaleni całym procesem. Oprócz zadawania sobie trudu w codziennym życiu, dzieci stawiają przed nami być może największe wyzwanie naszej dorosłości: wychowanie dzieci na odpowiedzialnych dorosłych.

Dzięki cudowi narodzin otrzymujemy maleńkie, bezbronne niemowlę całkowicie zależne od nas od każdej fizycznej potrzeby. Mamy najwyżej osiemnaście lat, aby przygotować to ssanie na świat, który może być okrutny i pozbawiony serca. Sukces tego dziecka w prawdziwym świecie zależy w dużej mierze od pracy, którą wykonujemy jako rodzice. Samo myślenie o wychowaniu odpowiedzialnych, dobrze zaokrąglonych dzieci powoduje otrzeźwiający dreszcz odpowiedzialności na starym kręgosłupie rodzicielskim. Wielu z nas odczuwało mdłości po takiej myśli: jeśli nie dam rady pięciolatkowi w sklepie spożywczym, co mam zrobić z piętnastolatkiem, który wydaje się mieć ogromne zrozumienie seksu i odlicza dni do uzyskania prawa jazdy?

Przywracanie zabawy rodzicom

Nie wszystko jest takie ponure. Zaufaj nam! Na końcu tunelu rodzicielskiej frustracji jest nadzieja, świecąca jasno latarnia. Rodzicielstwo nie musi być nudą. Dzieci mogą stać się myślącymi, odpowiedzialnymi dorosłymi. Pomożemy im to zrobić bez osiemnastoletniego horroru.

Rodzicielstwo z miłością i logiką polega na wychowywaniu odpowiedzialnych dzieci. To filozofia wygrana-wygrana. Rodzice wygrywają, ponieważ kochają w zdrowy sposób i kontrolują swoje dzieci, nie uciekając się do gniewu i gróźb, które zachęcają zbuntowane zachowanie nastolatków. Dzieci wygrywają, ponieważ uczą się odpowiedzialności i logiki życia, rozwiązując własne problemy. W ten sposób zdobywają narzędzia do radzenia sobie ze światem rzeczywistym.

Rodzice i dzieci mogą nawiązać satysfakcjonujący związek oparty na miłości i zaufaniu w tym procesie. Co za okazja! Rodzicielstwo z miłością i logiką przywraca zabawę rodzicom.

Rodzicielstwo z miłością i logiką

Prawa autorskie 2006 Foster Cline, MD i Jim Fay

NavPress Publishing

Ciekawe Artykuły