Oscar nie tak namiętny o „Męce Chrystusa”

KANSAS CITY, Kan. - Jak przewidywało wielu członków społeczności chrześcijańskiej, członkowie Academy of Motion Pictures Arts and Sciences zignorowali „Pasję Chrystusa” Mela Gibsona dla najlepszego filmu, najlepszego reżysera i najlepszego aktora w swoich kategoriach nominacje do 77. Oscara. Dlaczego?

Znawcy zarówno świeckiej, jak i chrześcijańskiej prasy przyznali, że panu Gibsonowi udało się przekazać agonię i ekstazę ofiary złożonej na Golgocie. Oprócz niezliczonych artykułów napisanych o wpływie, jaki film wywarł na osoby chodzące do kościoła i agnostyków, kasie udowodniły, że „Pasja Chrystusa” wysłała wiadomość do korporacyjnego Hollywood, że „jeśli to powiesz, nadejdą”.

Jeśli chodzi o artystyczne zalety tego zdjęcia, wielu recenzentów stwierdziło, że Mel Gibson poradził sobie doskonale z pracą za kamerą. Organizował postępowanie z celowym wolnym tempem w celu zwiększenia napięcia. Wspomagany wspaniałymi, barokowymi zdjęciami Caleba Deschannela, mocną partyturą Johna Debneya i szczerego, ale stonowanego występu Jima Caviezela, Gibson wprowadził nastrój i wrażliwość, jakiej nigdy wcześniej nie uchwycił w filmie, opowiadając historię bezinteresownej misji Chrystusa.

Jedna scena wyróżnia się jako nie tylko imponująca technicznie, ale także elektryzująca emocjonalnie: koniec podróży Chrystusa na Golgotę, widok z lotu ptaka na obraz, zniekształcający się na chwilę, jakby patrzył przez wodę. Nagle złudzenie optyczne przekształca się w pojedynczą łezkę spadającą na ziemię, co oznacza ból Boga. Wielu nazywa ten epizod głębokim, twierdząc, że daje perspektywę miłości Stwórcy do Jego Syna, i deklarując, co był gotów poświęcić dla ludzkości. Artystycznie oryginalny i duchowo prawdziwy efekt, stał się świetnym momentem filmowym.

Sprawiedliwa ocena R za graficzne przedstawienie biczowania, bicia i ukrzyżowania, „Męka Chrystusa” miała szokować, denerwować i wyjaśniać mękę poddania się Chrystusa. Ale chociaż film pokazał fizyczne okropności, które Jezus przeżył, tak naprawdę nie chodziło o to, co ludzkość mu zrobiła, ale o to, co zrobił dla nas.

„Chciałem, aby publiczność poczuła się, jakby naprawdę tam była, będąc świadkiem wydarzeń, które miały miejsce” - powiedział Gibson w wywiadzie z ubiegłego roku. „Kiedy zacząłem medytować o namiętności [Chrystusa], naprawdę zagłębiłem się w nią we własnym umyśle i sercu, zacząłem ją rozumieć, wierząc, że to jest wersja, którą umieściłem na filmie” - dodał Gibson.

Snide, drwiące uwagi znaleziono w kilku magazynach rozrywkowych dotyczących Pasji w ciągu roku. Chociaż wiele osób zostało żartobliwych, trudno było nie interpretować tych uwag jako wręcz wrogich. Czy to był sygnał, że „Pasja” zostanie odrzucona w czasie Oscara? Widocznie.

Czy pogarda była wymierzona w film czy twórcę? Być może nie, ponieważ Tinseltown nie jest społecznością, która często lekceważy własny produkt lub własny produkt, któremu udało się przynieść 370 milionów dolarów.

Może to raczej sugerować, że poniżanie było odpowiedzią na coś innego. Być może, jak wielu sugerowało, była to duchowa ślepota lub buntownicza pycha, które kryły się nie z kunsztem Mela Gibsona, ale Zbawicielem świata. W końcu uznanie „Pasji” Gibsona oznacza przyznanie, że istnieje ważność dla największej historii, jaką kiedykolwiek opowiedziano.

Na początku tego miesiąca należy zauważyć, że „Pasja Chrystusa” zdobyła nagrodę People's Choice Award za najlepszy dramat. Zwycięzcy zostali wybrani przez głosowanie przez Internet - my, ludzie.

© 2005 Southern Baptist Convention, Baptist Press

Ciekawe Artykuły