10 pytań z Eoghan Heaslip

S4W.com: Jak zacząłeś posługę kultu?

Shea pomogła mi zdobyć gitarę od kolegi i zaczęła uczyć mnie akordów i piosenek. Moja pierwsza okazja do uwielbienia była w pokoju frontowym Shea na spotkaniu grupy komórkowej, które rozpoczął dla uczniów w naszym kościele. Z prawdziwym uznaniem wspominam ten czas. To był początek podróży, która zaprowadziła mnie tam, gdzie teraz jestem.

Kilka miesięcy później usłyszałem o prowadzeniu szkoły religijnej w kościele w Kelowna BC w Kanadzie. Willi i Shea pomogły mi zebrać finanse i odszedłem. W pierwszym tygodniu w szkole w Kelowna poznałem piękną Kanadyjkę o imieniu Becky (obecnie moja 5-letnia żona), bardzo ważną część tej historii.

Podczas pobytu w Kelowna spotkałem również [zauważył przywódcę kultu winnicy] Davida Ruisa. Naprawdę połączyliśmy się w szkole i zaprosił mnie, abym przyjechał do Winnipeg, gdzie mieszkał, aby spędzić z nim staż i jego personel. Spędziłem nieco ponad rok w Winnipeg i podróżowałem z Davidem, ale przede wszystkim cieszyłem się życiem kościoła, prowadząc nabożeństwo, angażując się w grupy komórek studenckich i pomagając w biurach kościelnych. Becky i ja przeprowadziliśmy się z Winnipeg do Victoria BC, gdzie pobraliśmy się w tym samym roku. Następnie przeprowadziliśmy się z powrotem do Dublina, aby zatrudnić personel w moim starym kościele, CORE (City Outreach Through Renewal and Evangelism), dołączając do Willi i zespołu. Jesteśmy tu na pełny etat od pięciu lat.

S4W.com: Jakie było największe wyzwanie, przed którym stanąłeś w służbie?

Heaslip: Moim największym wyzwaniem w służbie byłam sama! Zanim pójdziesz i pomyślisz: „Och, zaczynamy, kolejny przesadny przywódca kultu!” Pozwól mi wyjaśnić moje motywy.

Jeśli mam być szczery, ministerstwo wcale nie było tak, jak się spodziewałem. Kiedy masz 21 lat, naprawdę niewiele rozumiesz na temat rzeczywistości służby. Dążenie do wzrostu i pozostawania w centrum tego, co Bóg dla nas ma, często wiąże się z radzeniem sobie ze wszystkim, co On ujawnia w naszym życiu. Wiele rzeczy, które stanowią dla nas wyzwanie, zmieni się z czasem; rzeczy, z którymi się teraz zmagam, nie zawsze są tymi samymi zmaganiami sprzed dwóch lub trzech lat. Ale pośród innych prowadząc i ucząc innych, okazuje się, że nadal istnieje nasza niepewność, obawy i wątpliwości. Tak więc, gdy dążyłem do wszystkiego, do czego Pan mnie poprowadził dla naszych zespołów czci i liderów, nieuchronnie zaprowadził mnie w osobistą podróż formacji i dyscypliny, która, jeśli jestem szczera, była moim największym wyzwaniem.

S4W.com: Jaka była najgłębsza lekcja na temat kultu w ciągu ostatnich kilku lat?

Heaslip: Uwielbienie dotyczy Boga, a nie nas. To, co jest bardzo proste, stało się bardzo skomplikowane. Każda próba uwielbienia Boga podoba mu się i porusza. Nie zależy to od rodzaju muzyków, jakie masz, ani od tego, jak dobrzy są twoi liderzy kultu. Lub ile albumów nagrali lub ile piosenek napisali. Pamiętam fragment z 1 Samuela, w którym Samuel otrzymał od Pana polecenie namaszczenia nowego króla. Przed namaszczeniem Dawida tego dnia Samuel otrzymał wielką lekcję od Pana. „Pan nie patrzy na to, na co człowiek patrzy. Człowiek patrzy na wygląd zewnętrzny, ale Pan patrzy na serce”.

Kiedy przychodzimy do Boga albo jako ciało kościelne, albo jako jednostki w naszych domach, aby wielbić i być w Jego obecności, Pan patrzy na serce. Piosenki, które są niczym więcej niż narzędziami, przeminą wraz ze zmieniającymi się porami roku, ale prawdziwych motywów i ambicji serca nie da się ukryć. Uwielbienie jest wyrazem serca i zjednoczenia z Bogiem, prawdomówną i uczciwą ofiarą. Król Dawid wiedział o tym i napisał te słowa w piosence: „Nie lubisz ofiar, bo przyniosę je, ale złamane i skruszone serce, nigdy nie zaprzeczysz”. Dawid rozumiał miejsce serca w kulcie, bez względu na jego stan.

S4W.com: Jaka jest najgłębsza lekcja na temat życia w ciągu ostatnich kilku lat?

Heaslip: Osobiście największą lekcją, jakiej musiałem się nauczyć w życiu, jest „nie mieć pretensji do Boskiego wyczucia czasu”. W głębi duszy jestem raczej niecierpliwy i zawsze myślę, że w moim życiu powinno być szybciej niż w rzeczywistości. Nieuchronnie moja niecierpliwość sprawia, że ​​pędzę do przodu, robiąc rzeczy po swojemu, co przyniosło mi tylko smutek. Bóg nigdy nie może być wcześnie, ale nigdy się nie spóźnia. Wie wszystko i trzyma w swoich rękach klucze do życia i śmierci dla każdej relacji i każdej sytuacji. Przez życie i śmierć nie mam na myśli oddychania czy nie oddychania. Mam na myśli życie lub śmierć naszych duchów. Wie, czego potrzebujemy i jest najbardziej niesamowitym dostawcą i obrońcą. Naprawdę musiałem nauczyć się ufać Bogu w nowy sposób w ciągu ostatnich kilku lat, w sposób, w jaki nigdy nie myślałem, że to możliwe.

S4W.com: Jakie jest najczęstsze nieporozumienie na temat kultu, jaki widzisz w swoim zborze i jak próbowałeś go zmienić?

Heaslip: Najczęstsze nieporozumienie dotyczące kultu w moim zborze było związane z czymś, co nazywam „teorią pośrednika”. Istnieje proces, przez który przechodzi każdy rodzic, aby jego dziecko zaczęło się samodzielnie karmić. Czasem wypełnione prawdziwą chęcią nauki, małe dzieci upierają się, aby iść sam bez pomocy i wszędzie robią szokujący bałagan. Innym razem, mimo że te dzieci są w stanie samodzielnie się wyżywić, uciekają się do zachowania przypominającego niemowlę, aby móc je ponownie karmić łyżeczką. W pierwszych etapach tego okresu wzrostu rodzic musi być łaskawy i cierpliwy, ale poświęcony celowi końcowemu, jakim jest widzenie dziecka siedzącego z tobą i karmiącego się.

Czasami jest to odpowiednie porównanie z rodzajem pracy, którą musi wykonać lider kultu, pastor lub zespół uwielbiający. Celem jest zobaczenie, jak wszyscy czczą na swój sposób, karmią się, nie muszą być karmieni łyżeczką, a jednocześnie uciekają się do pewnego rodzaju zachowań. Tutaj zaczyna się „teoria mediatora”. Niektórzy przywódcy uwielbiają pozostać w strefie karmienia łyżką i stają się pośrednikami swojego zgromadzenia, między nimi a Bogiem, nigdy nie zachęcając ludzi do samodzielnego wielbienia. Pozwala to ujawnić pewne zachowania i zapewnia interesujący czas uwielbienia, gdy go nie ma.

Po raz pierwszy zetknąłem się z tym w naszym kościele, kiedy niektórzy przywódcy kultowi, których mentorowałem przez ostatnie dwa lub trzy lata, zaczęli prowadzić kult na moim miejscu podczas niedzielnych nabożeństw. Faceci, których szkoliłem, zauważyli, że zbór reaguje bardzo różnie na nich i ich przywództwo niż na to, jak zareagowali na moje prowadzenie. Próbując dowiedzieć się, co się dzieje, zdałem sobie sprawę, że pod wieloma względami karmiłem je łyżką, zamiast uczyć je, jak się karmić, niezależnie od tego, kto prowadzi kult.

S4W.com: Co dla ciebie oznacza „czczenie stylu życia”?

Heaslip: Dla mnie kult nie ma wiele wspólnego z tym, co dzieje się podczas regularnych niedzielnych nabożeństw w kościele. Kult ma związek z osobą, z którą pracujesz, w szkole i na studiach lub w domu w poniedziałek rano i przez cały tydzień. To, co czyni cię taką osobą, jaką jesteś, jest związane z ilością wolności, jaką dajemy Panu, aby żyć i pracować w naszym życiu dla Jego chwały i chwały. Kult obejmuje motywy, które prowadzą nas do robienia tego, co pozostaje niewidoczne dla prawie wszystkich innych, których znamy. Po pierwsze, dążenie do głębszej relacji z Panem! Dzielenie się kanapką na lunch z bezdomnym na rogu ulicy, oferując ochronę dla kogoś w pracy, aby mógł wrócić do domu i wypełnić rodzinne zobowiązania. Nadstawiając drugi policzek, gdy ktoś w szkole zawstydza nas przed przyjaciółmi. Przebaczając komuś, kto prosi o wybaczenie. Ale przede wszystkim kult stylu życia polega na tym, aby wszystko, co Bóg czyni z nami, znalazło odzwierciedlenie we wszystkim, co robimy i mówimy, a nie tylko w pieśniach, które śpiewamy w kościele w niedzielę rano.

S4W.com: Jak wyjaśnisz potężny związek między muzyką a wyrażaniem kultu?

Heaslip: Związek między muzyką a wyrazem kultu jest po prostu Bogiem. Najbardziej niesamowity twórca uwielbia muzykę. On stworzył muzykę i wierzę, że dał nam muzykę jako dar, który powinien być wykorzystany przede wszystkim do Jego czci i tylko do Jego czci. Muzyka jest dla Jego chwały. Oczywiście nie na tym kończy się ta historia, Bóg w swoim miłosierdziu i łasce rozlewa swoje dary na wszystkie ciała, nie tylko dla wierzących. I tak ludzie czczą raczej stworzonego niż twórcę, muzyka i dar osoby niż Dawcy daru. Ale muzyka jest Jego i wierzę, że Jego obecność może być zarówno odnaleziona, jak i uwolniona, nawet dla niewierzącego. To najbardziej niesamowite prezenty i narzędzia, które kościół może czcić.

S4W.com: Jaką rolę odgrywa modlitwa w korporacyjnym nabożeństwie? Czy czujesz, że modlitwa jest oddawana cześć? Jak to?

Heaslip: Uważam kult i wstawiennictwo za nierozłączne. Będą napływać do siebie nawzajem, często skutkując spontanicznym lub proroczym elementem wychodzącym z uwielbienia. Przez miasto organizujemy cotygodniowe spotkania modlitewne, w których przekraczamy granice jeszcze bardziej. Raz w miesiącu organizujemy całonocne spotkanie modlitewne, podczas którego jako kościół eksperymentujemy wspólnie z niektórymi rzeczami odkrytymi podczas tych bardziej intymnych spotkań w ciągu tygodnia. Uwielbienie odgrywa w tym kluczową rolę.

S4W.com: Co zmusza cię do pisania nowych piosenek na cześć?

Heaslip: W większości przypadków zmuszam mnie do pisania nowych piosenek, to to, że uwielbiam patrzeć, jak ludzie się modlą, nie sądzę, żeby było coś bardziej poruszającego niż pokój pełen ludzi zatraconych w kulcie. Pisanie piosenek wcale nie przychodzi mi łatwo. Zwykle muszę bardzo ciężko pracować, aby zrozumieć chaotyczną kreatywność, która przychodzi mi po drodze. Chociaż ciągle o to prosię Boga o więcej.

Napisałem tylko dwa rodzaje pieśni, z których pierwszy jest bardzo osobistym rodzajem, który najprawdopodobniej nigdy nie będzie piosenką o jakimkolwiek znaczeniu dla kultu zbiorowego. Drugi rodzaj pieśni jest tym, co napisałem w odpowiedzi na coś, co Pan wzbudza we mnie, szczególnie w miejscu, w którym znajduje się kościół, coś, co kościół musi zaśpiewać. Niezależnie od tego, czy szukam nowej liturgii do oddawania czci, gdy koncentrujemy się na krzyżu, pieśni wdzięczności, pieśni skupiające się na wielkości Boga, rozważam różne aspekty wiary oraz natury i charakteru Boga. W przeważającej części stanowi to większą część piosenek, które próbuję napisać

S4W.com: Co sprawia, że ​​piosenka lub jakikolwiek akt w tej sprawie jest czci?

Heaslip: Prawdziwa ofiara serca jest tym, co moim zdaniem czyni pieśń lub akt, czci.

Przeczytaj recenzję Mercy lub odbierz kopię albumu z Songs4Worship.com!

Ciekawe Artykuły